Wakacje cz.2

Dzień XIV

Drogi Pamiętniczku, ten czas który spędzę tu, z Harrym zapowiada się naprawdę fajnie. Wstaliśmy dziś rano, zjedliśmy śniadanie, a potem zabrał mnie na spacer. Pokazał mi swoje miasto. Jest tu naprawdę pięknie. Zabrał mnie do jego ulubionego parku, a tam był wózek z lodami. Pan, który je sprzedaje musi być jakimś znajomym Harrego, bo długo ze sobą rozmawiali. Bardzo fajny ten Pan, przedstawił mi się ale nie pamiętam już jego imienia. Trochę wstyd, ale ciiiii.... Nikt nie musi wiedzieć. : ) Dostałam od niego loda " na koszt firmy", miło z jego strony. Potem z Harrym usiedlismy na ławce i długo rozmawialiśmy. Nie wiem dlaczego, zapytał co się stało pomiędzy mną a Rafałem, bo wiedział, że jest coś nie tak. Aż tak bardzo go to interesowało .? Martwi się o mnie .? No to mu powiedziałam, że ostatnio na imprezie lizał się z jakąś dziewczyną, ale był mocno upity i pewnie nie do końca wiedział co robi.  A awantury robić mu nie chciałam, więc po prostu dałam mu spokój i o wyjeździe nic nie mówiłam. Harry powiedział, że muszę go bardzo kochać skoro nie zerwałam z nim odrazu i że mam zamiar mu to wybaczyć i nagle zrobił się smutny, sama nie wiem czego. Ale ma racje, zależy mi na Rafale, nie chcę go teraz stracić. Został mi tylko on, no i teraz jeszcze mam Hazze, ale on cały czas będzie daleko i będę mieć z nim słaby kontakt.
Koło 14 wróciliśmy do domu na obiad. W drodze powrotnej podeszła do nas jakaś mała dziewczynka i poprosiła Harrego o autograf. Miała chyba z 5 lat. Hazza był dla niej taki miły. Kucną przy niej, dał jej autograf ze specjalną dedykacją, a potem ją przytulił. Mam nawet zdjęcie jak ją przytula, a potem mama tej dziewczynki jeszcze zrobiła im razem zdjęcie. Harry kazał mi przesłać mu to zdjęcie, bo chce ustawić sobie na tapetę. Tak się przeją tą dziewczynką. Cały czas mi mówił jaka to ona słodka była. Ojj, Harry... ♥ Teraz siedzę na huśtawce z Gemmą i śmiejemy się z jej braciszka jak musi kosić trawę. Zdjął bluzkę... Zawał ... Jaką on ma tą klatę *.* Ciekawe jestem ile dziewczyn chciałoby być teraz na moim miejscu. Sama cały czas się zastanawiam dlaczego akurat mnie to spotkało i codziennie rano i wieczorem dziękuję za to Bogu. Coś niesamowitego. Zasłużyłam .? Nie wiem sama...
Za niedługo przyjeżdża do nas Niall. Mój słodziak ;3 Chyba będzie nocował, bo jutro rano idziemy nad jakiś zalew. No to już widzę jak w nocy będziemy spać. <3 Idę zadzwonić do mamy, bo prosiła żebym do niej przynajmniej raz na 2 dni dzwoniła, a nie wiem czy jutro będę miała czas.



Dzień XV

Ale słońce grzeje .! Leże na kocu i opalam się ze słuchawkami w uszach słuchając Grubsona. Uważam że nasza muzyka też jest fajna, nie tylko zagraniczna. Chłopaki oczywiście w wodzie, a ja nie chce się dziś kąpać. Gemma jak widzę też nie chce. Jesteśmy w piątkę, czyli Hazza, Niall, ja, Gemma i jej chłopak. Jestem głodna, chłopaki mieli iść kupić frytki i zapiekanki, a dalej siedzą w wodzie.
No wreszcie są moje frytki .! Pamiętniczku, jakbyś miał buźkę to bym Ci dała troszkę. ^^ Są naprawdę dobre.
Oni chcą grać w jakąś grę, ale ja nie ogarniam jej. Aż tak świetnie to Angielskiego nie umiem i Angielskich gier. Dobra, pozwolili mi siedzieć i patrzeć się jak grają, fajne mam zajęcie. Ale przynajmniej mam czas na pisanie. Oooo, to mogę Ci napisać co wczoraj robiliśmy. Więc Niall przyjechał wieczorem i dał mi misia takiego malutkiego, aww... Gemmie też, a Harremu nic, bo powiedział że go nie lubi. Ha haa, głuptas. Siedzieliśmy całą noc na dworze i się wydurnialiśmy jak małe dzieci. Bawiliśmy się w ganianego, potem Harry włączył spryskiwacze i skakaliśmy, tańczyliśmy w kroplach wody. Byliśmy cali mokrzy. Chłopaki śpiewali refren "More than this". Było by dobrze jakby śpiewali normalnie, ale oni jak na złość fałszowali. Nie dało się tego słuchać. Gemma też się dołączyła, no proszę was.... Jakbym umiała śpiewać i by było słychać, że się wydurniam to bym się też i ja dołączyła, ale no ja nie umiem. Więc musiałam ich jakoś przekupić żeby przestali. Taaa, udało mi się. Domyślasz się już kto dziś robił śniadanie i wszystkich budził... Harry w ogóle nie chciał wstać. Tak, spaliśmy krótko, może z 3 godziny, ale bez przesady żebym budziła go pół godziny. Robił to specjalnie, ja to wiem. Potem jeszcze łaziliśmy po jakiś drzewach jak małpy. Pode mną złamała się gałąź i spadłam. To się ze mnie śmiali, że jestem gruba i że muszę schudnąć. DZIĘKI. Nawet się nie spytali czy mi się nic nie stało, tylko odrazu poprostu się śmiali. Nie Pamiętniczku, nic mi się nie stało. Potem zmęczeni zasnęliśmy na trawie, pod gołym niebem. Było ciepło, ale i tak musielismy spać pod jakimiś kocami .... Czekaj każą mi wstać, bo chcą wytrzepać koc, zaraz dokończę.

CO ZA GŁUPIE DZIECI .! Taaa, pięknie wytrzepali koc. To była tylko wymówka żebym wstała, bo stwierdzili że wrzucą mnie do wody. Jest mi teraz mega zimno, wrr.... Wziął mnie Harry na ręce i wbiegł do wody i i mnie puścił. Ja od razu się wynurzyłam i zaczęłam go chlapać, a on podszedł do mnie i złapał mnie za ręcę żebym przestała. Co ja poradzę, on jest silniejszy i nie dałam rady mu się wyrwać i chlapać go dalej. I nagle zaczęliśmy sobie patrzeć w oczy ..... Miałam ochotę go pocałować... Tak mnie ciągnęły do siebie te jego zielone paczadełki, że prawie uległam... Ale na szczęście widziała to Gemma i nas zawołała. Jestem jej za to wdzięczna. Ona wie już o mnie bardzo dużo, strasznie się i z nią zaprzyjaźniłam. Dlatego też nie chce żebym uległa Harremu, bo mam chłopaka. Dobra na dziś starczy, bo już się czepiają, że ciągle piszę, a nie rozmawiam z nimi.



Dzień XVI

Wiesz co Pamiętniczku .... Pamiętasz jak Ci pisałam, że kocham Rafała .?  Teraz to ja już sama nie wiem ... Jestem tu już więcej niż 2 tygodnie a nic nie słyszałam, żeby dobijał się do mnie i martwił się gdzie jestem, ani nic. No i wczorajsze nad wodą z Harrym. Potem znowu była podobna sytuacja. Ja już sama nie wiem. Gubię się ... Niby nic nie zaszło no ale ...yhh.... Bo wieczorem poszliśmy w trójkę, bo Gemma z chłopakiem gdzieś pojechali, coś zjeść i potem z Harrym wracaliśmy sami, bo Niall pojechał do Londynu, do reszty chłopców. I wracaliśmy przez park. Ten Pan z tymi lodami jeszcze był, bo aż tak późno nie było. Wiem już jak ma na imię,  to jest Pan Stanley. <3 Ale wracając, znowu kupiliśmy sobie lody, tym razem Harry mi postawił, a nie Pan Stan. Usiedliśmy na trawie. Stwierdziliśmy, że to będzie takie nasze miejsce, tylko nasze. Uwielbiam to miejsce, jest tam tak pięknie. Nie wiedzieliśmy o czym gadać, to się zapytałam Harrego dlaczego wtedy do mnie podszedł, no bo to dziwne żeby gwiazda podeszła tak do normalnego człowieka na ulicy i zaczęła rozmawiać. To powiedział tak :
"Sam nie wiem... Tak jakoś codziennie Cię widywałem idącą i zakochaną w tym Londynie. Było widać, że nie jesteś stąd. Stwierdziłem, że w tej dziewczynie jest coś niesamowitego i chce ją poznać. Wiedziałem już wtedy, że ta dziewczyna jest całkiem inna od reszty dziewczyn. Wtedy nawet nie myślałem o tym, czy jesteś Directionerką, czy też nie. Nie interesowało mnie to. Interesował mnie Twój charakter, którego byłem bardzo ciekawy i chciałem go poznać.  Teraz wiem, że się nie myliłem ... "
Mówił to tak czule, że się popłakałam, a on mnie przytulił. Potem powiedziałam tak specjalnie, że jak chce to mogę piszczeć i ryczeć, że spotykam Harrego Styles. Mówić : O mój Boże, to on, to on .! aaaa  .! i.....  Właśnie wtedy kiedy się wydurniałam, udając psychofankę i krzycząc, zasłonił mi buzię ręką. No i niestety  znowu wpatrzyłam się w jego oczy... I nastąpił moment, gdzie w romantycznym filmie kochankowie by się pocałowali. Ale po pierwsze my nie kochankowie, a po drugie to rzeczywistość, a nie film. Na szczęście zdążyłam sobie przypomnieć, że mam chłopaka i oderwałam wzrok mówiąc, że robi się już zimno. Wróciliśmy do domu i od tamtej pory nie odezwaliśmy się do siebie słowem. Całą noc nie spałam .... Aktualnie jest godzina 5:30. Siedzę sama w pokoju, bo Gem nie wróciła na noc. Pewnie gdzieś po obiedzie wróci. Nie mam z kim pogadać. Rodziców budzić nie chcę, Gemme zamartwiać też nie. Zadzwoniłabym do Nialla, ale wiem że on lubi długo pospać więc niech śpi Irish boy. Idę sobie zrobić gorącą czekoladę i może się pobawię z kotem jak nie śpi.

Harry też już nie spał. O 6 poszliśmy biegać, bo nie wiedzieliśmy co można o tej godzinie robić. Wróciliśmy godzinę potem i zrobiliśmy śniadanie jego mamie i ojczymowi. Smakowało im : ) Jego mama powiedziała, że mogłabym być jej ulubioną synową. Ojj... Harry do niej, że ja mam chłopaka a ona, że to nic nie szkodzi, przecież mogę być z dwoma chłopakami na raz. Ha haaaa, kocham ją. xx Potem posprzątaliśmy cały dom. Stwierdziliśmy, że w końcu zrobimy coś pożytecznego, a nie cały czas nas nie ma w domu. Podczas przerwy zabrał mi Cię, bo chciał przeczytać i dziwił się, dlaczego Cię nie wyrywam z jego rąk, a ja tylko się zaśmiałam. Naburmuszony oddał mi Cię i powiedział, że zapomniał, że piszę tu po Polsku. A nawet nie wiesz jak się męczył, żeby Cie zabrać i żebym nie zauważyłam. Świrus...A potem stwierdziliśmy, że zrobimy obiad, aww... Zrobiliśmy bigos .! Ma być widać, że goszczą Polkę, a niee. Tak im smakowało, że chcieli żebym przepis im napisała. Bigos rlz. <3 A  Gemma, że ona też by mogła gotować, ale jej się nie chce. Zdążyła akurat wrócić na obiad. Mama dzwoniła do mnie już 3 razy, idę oddzwonić.


Jest gorzej niż źle... Rafał był wczoraj po mnie do domu, bo chciał żebym wyszła. Powiedział, że nie może się do mnie dodzwonić. Dlaczego przyszedł .? Mama nie wie, ale potem napisała do mnie przyjaciółka z Polski.... Rafał się dzisiaj wyprowadza... Chciał ze mną wczoraj spędzić ostatni dzień, ostatnie chwile jakie może, być ze mną przez te ostatnie sekundy, móc trzymać mnie za rękę ten ostatni raz, ten ostatni raz czuć zapach mojej perfumy, którą uwielbiał, chciał ten ostatni raz pocałować się ze mną namiętnie i bezpamiętnie... Teraz będzie mieszkał 2 godziny ode mnie. Mi by to nie przeszkadzało, ale on nie lubi związków na odległość. Mówi, że nie ma czasu. Czyli prościej mówiąc z nami koniec.... Nie jesteśmy już razem... Siedzę w łazience już od 1,5 godziny i ryczę. Nie wyjdę, bo nie chcę żeby mi mówili jak to mi współczują i że będzie dobrze. Nienawidzę tych słów. I co ja mam teraz ze sobą zrobić .? Nie mam po co wracać do Polski... Tylko on mnie tam jeszcze trzymał... Zostawił dla mnie jakąś paczkę małą w pokoju. Zadzwoniłam do niego... On  też płacze, albo tylko udawał .... Ja nie udaję... Zawsze go kochałam. Nie raz się kłóciliśmy. Jak każda para mieliśmy ciężkie chwile, ale tych lepszych było zdecydowanie więcej. Chodziliśmy ze sobą troszkę więcej niż pół roku... To mało, przynajmniej dla mnie. Już za nim tęsknię. Akceptował to że lubię One Direction i nie hejtował ich jak reszta chłopaków. On jest inny. To on mi kupił ich płytę i to był mój najlepszy prezent. Nie wstydził się iść do sklepu i kupić płytę "pedałków". Każdemu się chwaliłam gdzie tylko się da, że jest mój. Już tak nie będzie... To koniec .... Muszę się z tym pogodzić... Idę spać, nie mam już siły. Mówi się : ŻYCIE .... Niech będzie szczęśliwy ....

"Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu. "



Dzień XVII

Jest godzina 15, a ja dopiero co wstałam. Dalej nie mam humoru. Nie mogę zapomnieć... Chodziłabym w pidżamie, ale nie jestem u siebie w domu, więc musiałam ubrać się w dres. Gemma chyba słyszała wczoraj jak płaczę i domyśliła się, że coś jest nie tak, dlatego nikt mnie nie budził... Jestem sama w domu. Harry pojechał na cały dzień do chłopaków do Londynu, wróci w nocy. Gemma i jej mama są na zakupach, zostawiła mi kartkę więc wiem. Idę pogadać z mamą, nie mam nic innego do roboty. Potem pójdę na spacer do parku, wszystko przemyśleć na świeżym powietrzu i może wstąpię do Stanleya.

Rozmowa z mamą, to jest to .! Potrafi poprawić mi humor, już mi lepiej. Rozmawiałam chyba z nią z 2 godziny, bo Pani Styles i Gem zdążyły wrócić. Jestem teraz w parku. Byłam u Stan'a. Dał mi na poprawę humoru smerfowe lody. Zawsze twierdziłam, że są niedobre, a nigdy nie jadłam. Jednak nie takie złe. Przede mną siedzi para zakochańców i się całują. Idę na huśtawkę do małych dzieci, nie mogę na to patrzeć.
Ale słodkie są te dzieci. Zawsze chciałam mieć młodsze rodzeństwo, ale niestety moja mama nie może. I tak miała problemy ze mną. Mogła nie przeżyć. Może dlatego jestem z nią tak strasznie związana... Ołł.... Podszedł do mnie właśnie przed chwilą jakiś malutki chłopczyk, miał chyba 4 latka i dał mi kwiatuszka Jaki słodki. ;3 Dostałam sms'a, chwila .......... Pisze Gem żebym wracała, bo kupiła lody i oglądniemy jakiś film. Okej..



Dzień XVIII

Jest bardzo wcześnie. Siedzę na schodkach z gorącą czekoladą i oglądam wschód słońca. Siedzę z Harrym, bo niedawno przyjechał. Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam na jego widok. Pocałował mnie w policzek na przywitanie, napił się łyka czekolady i zapytał czy tęskniłam. Ja mu odpowiedziałam, że nawet nie zauważyłam, że go nie ma. a Ten się zapytał jak tak moge i siedzi teraz obok mnie i patrzy się na mnie smutnymi oczkami. Zaraz mi tu zaśnie, bo już mu się oczka przymykają. Poszedł. Ja też idę, ale się ubrać a potem pobiegam tak jak ostatnio.

Dawno nie rozmawiałam z Cath, przydało by się do niej odezwać.

Dobra idziemy teraz na jakąś imprezę, będzie fajnie. Wiem to, trzeba trochę wypić żeby zapomnieć o kimś, ale wstyd żebym się upiła więc z przesadą. : )



Dzień XIX

Ale mnie głowa boli... Kac .? Mama nie byłaby zadowolona ze mnie. Nie dowie się. Nic nie pamiętam. Gorzej jak zaszło coś między mną a Harry. Wtedy będę na siebie bardzo zła... Pojutrze wracam do Polski, A Harry jedzie w trasę. Ma samolot 30 min przede mną. Znowu zobaczę całą piątkę. Spotkam też Cath, bo obiecała, że przyjdzie z paczką i się pożegna. Z Gemma pożegnam się tu, ale nie chce jeszcze o tym myśleć, bo mi się płakać chce. Trzeba te ostatnie dni najlepiej wykorzystać. <3 Tylko jak. Nie wiemy co ze sobą zrobić... Co .? Jedziemy do Manchesteru.. No to do później.... xx

Jest późno, zaraz idę spać. Co tu dużo mówić. W Manchesterze było super. Może kiedyś napiszę co dokładnie zwiedzaliśmy, ale teraz nie mam siły. Ważne, że dobrze zjedliśmy i jeszcze w kinie byliśmy. ;)



Dzień XX

No to ostatni dzień.... Na tą myśl tylko płaczę... Chciałabym tu zostać dłużej. Dzisiaj spędzam caały dzień z Harry. Tak sobie zażyczył, a ja nie mam nic przeciwko. Już mi zrobił śniadanko do łóżka. A ja zasnęłam wczoraj na kanapie, a nie w pokoju Gem. Taka zmęczona byłam, ale jestem wyspana. Chwilę temu dzwonił do mnie Niall. Rozmawialiśmy, ale musiał zaraz kończyć, więc krótka była ta rozmowa. Idę do łazienki się ogarnąć ....

  Thank you for these wonderful 20 days. I never forget. I hope that you too. Now you're not normal Directioner, now you're my friend. I don't want to lose you. Promise me Octavia, you will always be with me.
                                                             Harry xx


Ojeju... Nie zauważyłabym tego, gdyby Harry nie kazał mi teraz Cię otworzyć. Jesteśmy w kawiarence. Czekamy na obiad. Harry wiedział, że moją ulubioną rzeczą jest spacerowanie, więc dzisiaj nic innego nie robimy. Jak słodko ;3 Oj, kochany jest za ten włam. I tak ładnie napisał Oktawia. A i wiem, że wczoraj nic nie zaszło, bo Hazza nie pił, ponieważ był samochodem i mnie pilnował. A ja zarywałam do jakiegoś chłopaka, spoooko. Ale Harry zobaczył, że mu się spodobałam i mnie zabrał od niego. Zazdrosny. <3 Jest jedzenie, a nie wypada mi pisać i jeść. Schowam Cię teraz i napiszę wieczorem, albo jutro. Sama nie wiem.

Muszę napisać Ci to teraz, to było piękne. Najlepszy wieczór spędzony w Wielkiej Brytanii, a nawet może i w moim nudnym życiu.
Poszliśmy po obiedzie do parku. Pożegnać się z Stanley'em. Tak mocno go przytuliłam. Powiedział, żebym mu z Polski wysłała kartkę pocztową, więc dał mi swój adres. Prawie się popłakał i chciał żebym ostatni raz wzięła od niego loda na koszt firmy.Ale ja stwierdziłam, że ostatni raz, ani nie może być na koszt firmy, ani postawiony przez Harrego. Musze kupić go sama. Nie chcieli się zgodzić, ale jednak to zrobiłam. Potem oczywiście poszliśmy w nasze ulubione miejsce. Leżeliśmy długo na trawię wpatrując się w niebo i myśląc jak to będzie dalej z naszą przyjaźnią. Prawię się popłakałam. Nie potrafię myśleć, że od jutra już go nie będzie ze mną. Stwierdziłam, że przez te 3 tygodnie poznał mnie lepiej niż Rafał przez te 6 miesięcy. Harry był dziwny. Taki jak nie on. Coś go gryzło. Potem usiadł po turecku. Kazał zrobić mi to samo. Usiadłam w jego stronę. Powiedział mi w tedy tyle ładnych słów. Dziękował mi za to, że jestem inna i dałam mu szansę. Ja też mu wtedy podziękowałam. A on że ma coś dla mnie, żebym nie zapomniała nigdy o nim. Było mi głupio, bo ja nic dla niego nie miałam. Wyjął wtedy pudełeczko z kieszeni i dał mi je. Nie chciałam otwierać, chciałam mu to już oddać. Nie zasłużyłam sobie. Ale nie pozwolił, no i musiałam otworzyć. A co było w środku .? Piękny, srebrny wisiorek w kształcie serduszka. Z tyło wyryta była mała literka H. Popłakałam się... Co innego miałam zrobić. Taak, nie zapomniałam o przytuleniu się do niego. To serduszko ma oznaczać, że nie ważne jak daleko jesteśmy od siebie, jesteśmy razem.  Nasze dusze są razem, a jednak daleko od siebie. Poprosiłam go od razu żeby mi go założył na szyję i obiecałam, że codziennie będzie ze mną, więc muszę obietnicy dotrzymać. Zaczęło się ściemniać i zrobiło się chłodno. Poczuł, że mam gęsią skórkę i dał mi swoją bluzę. Mieliśmy już zamiar wracać, ale Harry nie mógł uwierzyć jak mu powiedziałam, że nigdy nie piłam shake. Stwierdził, że jeśli mam spróbować pierwszy raz to tu. Kupiliśmy, wypiliśmy i mogliśmy już wracać. I wtedy spadł deszcz. Zaczęłam się śmiać. Pociągnęłam go za rękę, bo chciałam żebyśmy się schowali pod dachem. Jednak ten mnie przetrzymał. Przyciągnął do siebie, złapał mnie za obie ręce i szepnął mi, patrząc w oczy : "Baby, you light up my world like nobody else". Tak to była scena jak z filmu, bo potem nastąpił pocałunek w deszczu. Już bez wahania, wiedziałam co chce, byłam świadoma tego co robię. Nie żałuję tego. Nie przypominam sobie żebym taki moment miała z Rafałem. Ale on to już przeszłość. Teraz liczy się dla mnie tylko i wyłącznie ktoś inny, Harry - Mój Świat. Po pocałunku uśmiechnął się do mnie i wyjawił, że chciał już to nie raz zrobić, ale raz nie mógł, a potem się bał. Złapałam go za rękę i pociągnęłam żebyśmy już szli. W ogóle się do siebie nie odzywaliśmy. Tylko co jakiś czas się na siebie patrzyliśmy. Ten pocałunek być niesamowity, nie zapomnę go na pewno. Jejuu, tyle rzeczy mi się przydarzyło w tej Anglii, że nic nie zapomnę. Nie chcę stąd wyjeżdżać. 
Weszliśmy do domu, dał mi ręcznik i się wysuszyliśmy. Potem poszłam się wykąpać, a on po mnie. Kiedy miałam już wchodzić do pokoju Gemmy, on pociągnął mnie za rękę, oparł o ścianę i odgarnął mi włosy mówiąc Goodnight. A potem pocałował mnie w czółko i poszedł do swojego pokoju. Gemma zauważyła, że weszłam rozpromieniona. Ona od początku wiedziała, że podobam się Harremu, ale nie pozwoliła mu na nic. Dziękuje jej za wszystko. Wie o tym, bo właśnie jej to przed chwilą powiedziałam i mocno ją przytuliłam.... ♥ Kolejna osoba, której mi będzie bardzo brakować w Polsce.
Idziemy spać. Jutro powrót, nie wiem jak to przeżyję. Jakoś będę musiała ....






Dzień XXI 


Jest rano, dopiero co wstałam piszę teraz, bo potem napisze będę miała czas tylko przed odlotem. Muszę się spakować i ze wszyskimi pożegnać. Już płaczę. To boli... Nie chcę powrotu....


Nawet nie miałam ochoty jeść, ale musiałam. Rano spakowałam się, zjadłam ostatni raz śniadanie przyżądzone przez Harrego mamę i musiałam sie pożegnać. Przytuliła mnie i kazała mi zapamiętać, że jej propozycja co do synowej jest dalej aktualna. Płakałam, ona zresztą też. Nie wspomnę o Gemmie. Dlaczego tacy wspaniali ludzie muszą mieszkać taki duży kawał drogi ode mnie .? " You are my sister..."- te słowa, były ostatnimi słowami jakie wypowiedziała do mnie. I znowu ryczałam. Potem jeszcze pożegnałam się z ojczymem Harrego i z jego kotem. Za nimi też będę tęsknić. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Przez te 3 godziny z Harrym znowu się do siebie nie odzywaliśmy. Ja słuchałam przez słuchawki swojej muzyki i patrzyłam na widoki od lewej strony, a on swojej i patrzył się w widoki od jego strony. Wysiedliśmy na lotnisku. Tam byli już chłopcy. Pierwsze co to pobiegłam do Nialla i mocno go przytuliłam. A potem resztę chłopców mocno uścisnęłam, po mimo tego iż nie znałam ich aż tak dobrze. Niall miał na sobie czerwonego full capa, szarą bluzę, dresy i czerwone buty. Lou miał oczywiście bluzkę w paski, do tego czerwone rurki i buciki bez skarpetek, a na głowie czapka. Zayn, jak Zayn... Wyglądał jak bóg seksu... Czarna skóra, pod to t-shirt, ciemne rurki, na oczach Ray Ban'y a w ustach papieros. A Liam, jak on. Koszula w kratkę zapięta na ostatni guziczek, również rurki no i conversy. A nie powiedziałm Ci jak Hazza był ubrany .? Wyrościągana biała bluzka i rurki z converwami, czyli norma. Nic specjalnego. Przypomniałam sobie, że nie mam z nimi jeszcze zdjęcia. No to zrobił nam Paul razem, a potem z każdym z osobna. Z nim też mam, a jakby inaczej. Musieli już lecieć, więc ostatni raz mnie przytulili i poszli. A ja znowu płakałam. Kazałam Niallowi dbać o Hazzę, a Lou mi szepną na ucho, że on to tak na poważnie. Że Harry coś do mnie czuje, a on nic na to poradzić nie może. Mój kochany Pan, z którym spędziłam najlepsze 3 tygodnie w moim życiu mocno mnie przytulił i pocałował mnie delikatnie w usta po czym odszedł, jak zawsze bez słowa.
Teraz czekam na Cath. Mój lot się opóźni 20 min, więc mam jeszcze coś koło 40 minut. Nie jestem pewna .... Tak to ona, tylko ona potrafi tak krzyczeć na całe lotnisko.


Jestem już w samolocie. Ostatnie, również bolesna pożegnanie już za mną. Po raz kolejny nie miałam prezentu dla osoby, która coś daje mi. Cath dała mi bransoletkę, bardzo prostą, bo tylko sznureczek i zawieszka z flagą Wielkiej Brytanii, ale za to jak cenna. To taka bym nie zapomniała ani o niej, ani o reszcie, którą tu poznałam. Znowu płakałam. Ile ja się dziś opłakałam... Już tęsknie, nie wiem czy wytrzymam. Jak to boli.... Tak Pamiętniczku, właśnie wylecieliśmy z UK i wrócimy tu dopiero za dłuższy czas .....